E(k)spresso

E(k)spresso to cykl krótkich wywiadów muzycznych z osobami znanymi i nieznanymi (ale zawsze ciekawymi!), 
w którym są trzy pytania o:


– ulubiony zespół/artystę 
– płytę, która najbardziej zapadła w pamięć i chciałoby się jej słuchać na okrągło 
– utwór/piosenkę, która tak wzruszyła lub zaskoczyła, że zostawiła trwały ślad.


Odpowiedzi z uzasadnieniem wyborów (ze zdjęciem i krótką informacją biograficzną) będą pojawiać się każdego dnia o stałej porze. 
Miniwywiady to wyłącznie wypowiedź pisemna, bez plików audio/wideo.

Widzimy się codziennie na www.niezla-sztuka.pl w zakładce E(k)spresso
oraz na Facebooku cafepubu Niezła Sztuka.

 Pytania, sugestie i prośby prosimy wysyłać na adres: ekspresso@niezla-sztuka.pl

A Ty znasz już swoje odpowiedzi?

 

 

***

 

 

Paweł Grabias

 

Paweł Grabias – nauczyciel języka angielskiego, miłośnik rock’n’rolla i youtuber. Twórca kanału Rock Your English, dzięki któremu udowadnia,  że gramatyka języka angielskiego nie musi być nudna. Fan t-shirtów z nadrukami, psa Snoopy’ego i whisky pitej w małych ilościach.

 

zespół/artysta

Aerosmith

Gdybym wpisał tu inny zespół, każdy,  kto zamienił ze mną choć kilka słów na temat muzyki, byłby bardzo zdziwiony. Można spokojnie powiedzieć, że jestem psychofanem tego zespołu, od kiedy – jako dwunastolatek – ukradłem bratu ich kasetę „Permanent Vacation” i przez całą noc słuchałem w kółko dwóch numerów: „Hangman Jury” i „St. John” (dało się ich słuchać w kółko, chociaż na kasecie, bo jeden był ostatni na stronie A, a drugi był pierwszy na stronie B – każdy, kto miał kiedyś przyjemność słuchać kaset, wie o co chodzi). Trzeba to jeszcze jakoś wyjaśniać? To jest po prostu najlepszy zespół na świecie. I już.

 

płyta

Guns N’ Roses „Appetite for Destruction”

Mimo powyższego wpisu na temat ulubionego zespołu postanowiłem nie zapełniać nim wszystkich kategorii. I tak wszyscy wiedzą, że najlepsza płyta w historii muzyki to „Rocks” Aerosmith. Ale „Appetite for Destruction” to też nie byle co. Chyba nawet ktoś, kto nie jest jakimś wielkim fanem rock’n’rolla, nie może przejść obojętnie obok takich numerów, jak „Welcome to the Jungle”  czy „Paradise City”. Zdecydowanie jeden z tych albumów, który młodej osobie może ukształtować gusta muzyczne na wiele lat. A na pewno właśnie tak było ze mną.

 

utwór/piosenka

Rolling Stones „You Can’t Always Get What You Want”

W tym numerze Stonesów jest coś magicznego, co w sumie dość ciężko opisać. Niby ballada, a ma ogromną moc. Niby o miłości, ale właściwie o narkotykach, polityce i chyba o życiu i świecie w ogóle. Tyle lat już słucham tego numeru, a za każdym razem odnajduję w nim coś nowego. Coś absolutnie pięknego.

 

 

***

 

 

Małgorzata Pruchnik-Chołka

fot. Sebastian Fiedorek

Małgorzata Pruchnik-Chołka

Aktorka – z zawodu i z pasji, wokalistka – z miłości do śpiewania. Od jedenastu lat związana z Teatrem im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie. Zawodowo udziela się również w radiu i TV, często koncertuje ze swoimi recitalami. Zwierzolub z natury.

 

zespół/artysta

Muzyki w moim życiu zawsze było wiele i z różnych bajek, więc nie sposób wybrać jednego zespołu ważnego dla mnie.

Mira Kubasińska – bo czuję!

Dikanda – bo się zakochałam.

Jeff Buckley – bo nie mogę zapomnieć pierwszego wrażenia sprzed wielu lat!

 

płyta

Płyta, która w ostatnich latach wbiła mnie w fotel swoim brzmieniem, to „Niemen mniej znany” Natalii Niemen w aranżacjach Piotra Dziubka.

Ta, której ostatnio słucham w kółko, to dojrzała i bardzo szczera „Malinowa” Stanisławy Celińskiej.

 

piosenka

Jest ich naprawdę wiele, ale…

„Grace” Jeffa Buckley’a – bo za każdym razem czuję, że muszę ją kiedyś zaśpiewać!

 „Dzielić się miłością” Stanisławy Celińskiej – powoduje, że płaczę i się uśmiecham.

„Brawo dla klauna” Edith Piaf – bo to prawda!

 

 

***

 

 

Kamil Bijoś

fot. Karol Grygoruk

 

Kamil Bijoś – wokalista zespołu Sound’n’Grace, z którym ma na koncie dwie płyty – złotą i platynową. Finalista programów „The Voice of Poland” oraz „Twoja twarz brzmi znajomo”. Udziela swojego głosu w różnego rodzaju produkcjach animowanych, m.in. „Vaiana” czy „Uggly Dolls – Paskudy” (premiera 31.05.2019)

 

zespół/artysta

Jest ich baaaaardzo dużo i głownie sami panowie (śmieją się ze mnie, że jestem muzycznym homoseksualistą ;D), ale jeśli ma być jeden to wybiorę pana o nazwisku Jarle Bernhoft. Wspaniały multiinstrumentalista ale przede wszystkim świetny wokalista z bardzo pasującym mi osobiście poczuciem smaku w muzie… Kultura grania na najwyższym poziomie.

No ale… Reszta by się obraziła, więc wymienię kilka nazwisk żeby nie było im smutno ;D Posłuchajcie: Jamiego Woona, Gregorego Portera, Toma Mischa, czy tego nieprawdopodobnie zdolnego Jacoba Coliera (jego wokal akurat do mnie nie przemawia, ale muza… Cudo ;) ).

 

płyta

Gregory Porter – „Liquid Spirit”

Pamiętam, że to było moje wielkie przypadkowe odkrycie… Kupuję dużo płyt CD i często zdarza mi się brać coś „w ciemno”. To był jeden z pierwszych takich strzałów. Nie znając tego pana, po prostu spodobała mi się okładka. Kupiłem, od razu otworzyłem, odpaliłem w samochodzie i stałem sobie na parkingu przez dwie godziny przesłuchując płytę dwa razy w całości… Często do niej wracam ;) Polecam. Bo warto ;)

 

utwór/piosenka

June – „Mokry Trójkąt”

Piosenka zaskoczyła i zdecydowanie zostawiła trwały ślad ;) Po pierwsze zaskoczył (i to mocno ;)) Andrzej Dąbrowski, którego – jak dotąd – znałem tylko z wykonań w stylu „Zielono mi” czy „Do zakochania jeden krok”. A po drugie… Przy tej piosence poznałem się z moją Gosią, również wokalistką. ;) W przyszłości zdecydowanie postaramy się, żeby Pan Andrzej nam zaśpiewał ten numer na czymś w stylu „pierwszego tańca” ;D

 

 

***

 

Angela Gaber

fot. Adam Jaremko

 

Angela Gaber - wokalistka, animatorka kultury, laureatka wielu festiwali. Założycielka projektu Angela Gaber Trio – zespołu łączącego etno-folk z muzyką nowoczesną i brzmieniami alternatywy. Trio ma na swoim koncie świetnie przyjęty debiutancki album „Opowieści z ziemi” oraz dwie autorskie płyty „Dobre Duchy” i „Zoria. Dziewczynka z gwiazd. Cichy memoriał”. Wrażliwi na punkcie brzmienia i prawdy współtworzenia. Pierwszą płytę nagrywali w kamiennym kościele w Mrzygłodzie i w modrzewiowej chacie Zagrody Magija. Muzycy zespołu Angeli Gaber pochodzą z rożnych części Bieszczadów.

Angela współpracuje również z zespołem Wa-Da-Da, co języku amharskim „wadada” oznacza pokój i miłość. Zespół gra muzykę inspirowaną tradycyjnymi rytmami Afryki, Kuby, Brazylii, ze sporą domieszką rodzimych melodii.

Od lat związana z Sanokiem. Inicjatorka galerii rzeczy i wydarzeń rozmaitych – Bazaru Sztuki oraz Etno Galerii.

 

 

Nie mam swojego miejsca

Nie mam swojego kraju

Nie mam nawet ojczyzny

Palcami potrafię rozniecić ogień

Sercem śpiewam dla Ciebie

I drżą struny mojego serca

Urodziłam się miłości!

Urodziłam się z miłości!

 

„Naci el Alamo” – tak w oryginale brzmi tytuł tego utworu. Ilekroć słyszę tę sefardyjską pieśń w wykonaniu Yasmin Levy, dreszcze przechodzą mi po karku. Uwielbiam te emocje i fakt, że dzieje się to za każdym razem, kiedy słyszę jej pierwsze nuty... Mam wrażenie, że jej głęboki i przejmujący styl śpiewania poruszyłby niejednego cynika. Zapewne niektórzy znają tę pieśń z filmu „Vengo” Tonego Gatlifa.

Muzyczny świat Yasmin zaczęłam odkrywać powoli – to jedna z moich ulubionych wokalistek. Zresztą nie bez powodu jest cenioną osobowością w świecie pieśniarek world music. Na „La Juderia”, jej drugim albumie, obok „Nanci el Alamo” rozbrzmiewa jedenaście innych sefardyjskich pieśni. Ta płyta towarzyszyła mi w wielu momentach życia – tak jest do dziś. Yasmin w sposób unikalny łączy hiszpańskie latino z andaluzyjskim flamenco.

To poruszający świat, gdzie spotyka się jej żydowska duchowość i hiszpańskie emocje, i gdzie usłyszeć można niezwykłe instrumenty: oud, duduk czy energetyczy cajon.

Wydaje mi się, że nie sposób przejść obojętnie obok tych melodii. Za to właśnie jestem wdzięczna mojemu nauczycielowi muzyki, Maciejowi Harnie, który nauczył mnie słuchać i pokazał ten orientalny, sefardyjski świat. Z nim też miałam wielką radość, moje „Naci el Alamo”, bo przecież urodziłam się z miłości...

 

 

***

 

 

Marcin Miziołek

fot. Bogumiła Szuberla/Studio De Portrait

 

Marcin „Martens” Miziołek – śpiewak, muzykant-gitarzysta. Współpracował m.in. z Malchusem, Banisherem, a obecnie znów współtworzy skład reaktywowanego, rzeszowskiego Animusa oraz tercetu wokalnego Triple Madness. Miłośnik muzyki wszelakiej – od ska, poprzez death metal, chorał gregoriański, do prawdziwie ludowej i dworskiej nuty o zabarwieniu (nie tylko) polskim.

 

zespół/artysta

Temat „ulubiony zespół/artysta” jest bardzo podobny do pytania o ulubione danie. Znam niewiele osób, które mogłyby żyć przez cały czas spożywając jedynie np. zupę pomidorową, o ile w ogóle. Koncentrując się jednak na odpowiedzi podam zespół, który od ponad roku jest moim numerem jeden, a jest to Van Halen. Było to objawienie, którego nie zaznałem od bardzo dawna. Przez lata kontestowałem rockową muzykę czysto „piosenkową”, gdyż taplałem się we wszystkim, co nietypowe, połamane, awangardowe etc., ignorując fakt, że napisanie porządnego gitarowego songu, na 4/4, z odpowiednią ilością groovowego „tego czegoś”, rytmiczną zabawą u podstaw, wraz z pozornie łatwym do przetrawienia, acz trudnym do odtworzenia wyczuciem, jest o wielokroć trudniejsze, niż stworzenie sporej części albumu Ulcerate. Uwaga, teraz, inaczej niż kiedyś, słucham VH głównie dla Alexa. Do stawki trzeba zdecydowanie dorzucić Ihsahna i Adama Struga.

 

płyta

Tu będę zwięzły, choć płyt tych również jest niemało. Pomostem pomiędzy wyżej wymienioną muzyka niełatwą, a piosenkowym zacięciem jest dla mnie „Malina” Leprous. Ten album łączy w sobie absolutnie nietuzinkowe podejście do tworzenia: zachowano w nim esencję niebanalnego podejścia do rytmiki z umiejętnością spłodzenia utworów, które można zanucić i śpiewać, nie zważając na to pierwsze. Ekstraklasa.

 

utwór/piosenka

Tutaj stawiam na „Little Wing”, ale nie w „kanonicznym” wykonaniu Hendrixa, a... Erica Claptona. Niezależnie od wersji. To utwór, który szczególnie łączy mnie z Żoną, a w związku z zamieszaniem towarzyszącym przyjściu na świat syna, doszło jeszcze „Can’t stop loving you” Van Halen.

 

 

***

 

 

Patrycja Hockuba-Stach

fot. Roksana Głowińska/Liryka Atelier

 

Patrycja Hockuba-Stach / PATA – właścicielka komisu odzieżowego w Rzeszowie, projektantka biżuterii.

 

zespół/artysta

Tutaj mogłaby pojawić się bardzo dziwaczna mieszanka. Zdecydowanie Abra! Tommy Genesis też jest cudna. Kiddy Smille, Hercules & Love Affair, Yaeji –  lubię tańczyć.

 

płyta

„Rose” Abra. Album z 2015 roku, więc to na pewno ta płyta, bo jest rok 2019, a ja do niej wracam raz w tygodniu od 4 lat. Chyba niczego  innego przez całe życie tak mocno nie polubiłam. Zabarwione elektroniką R&B i piękny wokal, duża inspiracja hip-hopem. Ten materiał jest niesamowity, wokal jest ekstra, taki mocno erotyczny, nawet jęczenie wokalistki idealnie wpasowuje się w linię dźwięku. Można się zakochać w każdym takcie i w każdym słowie. Ta płyta jest dowodem talentu tej dziewczyny. Jest nawet śpiew pod fortepian gdzieś pomiędzy dyskotekowym rytmem.

 

utwór/piosenka

Abra – właściwie wszystko, co wydała, więc opowiem o czymś innym.

Yaeji „New York 93”. Troszkę mnie ten numer złości, bo zawsze wydaje mi się, że to już za moment się stanie i się tak mocno, tanecznie rozkręci... i czekam na to, a to nie następuje. Ale ten utwór uzależnia. Jest przytulny, dziewczyna jakby mruczy trochę po angielsku, trochę po koreańsku i chce się tego więcej i więcej. Spokojny rytm syntezatora i mocny bas, do tego szept powtarzający te same frazy – to jest super, hipnotyzuje.

 

 

***

 

 

Marek Jastrzębski

 

 

Marek Jastrzębski – dyrektor Wojewódzkiego Domu Kultury w Rzeszowie, który w pracy czuje się jak w domu. Z miłości do jazzu od blisko trzydziestu lat organizuje „Czwartki jazzowe” w Klubie „Bohema” WDK. Filatelista i wielbiciel Led Zeppelin. Uhonorowany licznymi nagrodami i wyróżnieniami za upowszechnianie kultury.

 

zespół/artysta

Czesław Niemen z okresu gry z zespołem „Akwarele”. Jego piosenki, jak np. „Dziwny jest ten świat”, do dzisiaj robią na mnie ogromne wrażenie.

 

płyta
Pamiętam końcówkę lat 60., gdy z kolegą wybraliśmy się do Warszawy do jednego ze sklepów muzycznych, aby nabyć płytę analogową zespołu The Rolling Stones, a kupiłem płytę węgierskiego zespołu Omega z przebojem „Dziewczyna o perłowych włosach”. Dla mnie ten utwór do dzisiaj jest ikoną tamtych wspaniałych lat.

 

utwór

 Moim ulubionym utworem jest „Whole Lotta Love” zespołu Led Zeppelin. Pamiętam, że – słuchając legendarnego radia Luxembuourg – chciałem dostroić sygnał, gdy pojawiały się szumy i zgrzyty, a to była integralna część tego przeboju. Bawi mnie do dzisiaj, gdy oglądam w telewizji występ tej grupy z tamtych lat.

 

 

 

***

 

 

Eliza Rzędarska

 

Eliza Kinga Rzędarska – miłośniczka teatru, sztuki i mody. Z zamiłowania biegaczka–amatorka. Nie biega po rekordy, lecz po to, by poukładać myśli i wygrać z samą sobą. Na co dzień urzędniczka w UM Rzeszów. Prywatnie szczęśliwa mama Emilii i Michała.

 

zespół/artysta

Kortez

Wygląd ma szorstki, ale wrażliwość ponadprzeciętną. Jego pełne emocji piosenki i poetyckie teksty trafiają do mojego serca. Sprawia, że mogę płakać i marzyć. Numer jeden na mojej liście artystów polskich.

 

płyta

Adele „21”

Ta płyta każe się zatrzymać i wsłuchać w siebie, ze mną nie mogło być inaczej. Magiczny, mocny głos, fenomenalna muzyka, cudowne życiowe teksty. Tym mnie ta płyta ujęła. Przy tym krążku się relaksuję.

 

utwór

Andrea Bocelli „Amo Soltanto Te” ft. Ed Sheeran z albumu „Si”

Od pierwszych dźwięków przyprawia mnie o dreszcze. Temat stary jak świat – miłość ,,Ja tylko kocham Cię”. Bocelli unikalną wrażliwością w głosie, Ed Sheeran i jego delikatne przyciągnięcia po strunach gitary akustycznej – za każdym razem wzrusza mnie na nowo.

 

 

***

 

 

Jarek Reczek

 

Jarosław Reczek – w ciągu ostatnich 25 lat co najmniej pięć razy zmieniał zawód i styl życia. Zaczynał jako dziennikarz radiowy (Radio Rzeszów, RMF FM), prowadził swój biznes, pracował w korporacjach, organizacjach pozarządowych, a obecnie jest urzędnikiem. Notorycznie uczestniczy w akcjach promujących czytanie książek i pasjonuje się winem. Odwiedził ponad 50 krajów i jest to mniej więcej połowa listy zamierzeń turystycznych.

 

zespół/artysta

To najtrudniejsze pytanie, bo jest ich kilkoro (artystów), ale chyba jednak numerem jeden pozostaje Freddie Mercury – za wszechstronność. Głos, wyczucie muzyczne; kompozytor, tekściarz, niebywały talent sceniczny (w tej dziedzinie ma zresztą na koncie rekord odnotowany w księdze Guinnessa: w trakcie Live Aid w Londynie „zmotywował” do klaskania 80 tysięcy fanów, podczas wykonania Radia Ga-Ga).

 

płyta

 „Ommadawn” Mike’a Oldfielda – miłość od pierwszego usłyszenia. Fantastyczne brzmienia. Słucham jej od kilkudziesięciu lat i ciągle wynajduję tam coś nowego.

 

piosenka

Też mam kilka numerów pierwszych: „Sailing to Philadelphia” Marka Knopflera – zamykam oczy i czuję bryzę. Ta muzyka i ten głos – połączenie idealne, a przy tym taka bardzo amerykańska.

„Eleanor Rigby” Beatlesów – po prostu uwielbiam jej słuchać.

„Shape Of My Heart” Stinga – bardzo lubię taką gitarę, no i od dziecka grywam w karty :)

 

 

***

 

 

Estera Kulawska

fot. Katarzyna Michno

 

Estera Kulawska – animator kultury, pedagog, fotograf. Prezes Fundacji Inicjatyw Kultury, członek Rzeszowskiego Stowarzyszenia Fotograficznego. Działaczka społeczna, pomysłodawczyni i koordynatorka projektów kulturalnych. Pasjonatka fotografii, laureatka wielu konkursów fotograficznych, uczestniczka wystaw na terenie kraju i za granicą. Prywatnie spełniona mama dwóch fantastycznych synów.

 

zespół/artysta

Niewątpliwie jest to zespół Dżem. Klasyka klasyki. Świetni muzycy, nieustający w tym, co robią. Uwielbiam Dżem w każdej odsłonie, towarzyszy mi w wielu momentach życia. Tak po prostu – wszedł pod skórę i już tam zostanie.

 

płyta

Płyta, do której najczęściej wracam, to album z muzyką z filmu „Bandyta” Michała Lorenca.

Mro iło pcheneł mange kaj tut kamaf (Moje serce mówi mi, że cię kocham)

 

utwór/piosenka

Artur Gadowski „Ona jest ze snu” – po prostu moja piosenka.

 

 

***

 

 

Kuba Rozwadowski

 

Kuba Rozwadowski – gra w piłkę nożną. Profesjonalnie. Tylko że w Zieleńczance Zielonki. Studiował informatykę z ekonometrią – dzisiaj robi stoły. W wolnych chwilach pisze artykuły, nagrywa reportaże i słucha świerszczy.

 

artysta/zespół

AC/DC – czysta, pozytywna energia; mój osobisty wariograf – gdy rozum nie zgadza się z sercem, ich muzyka pomaga mi podjąć decyzję; nie zawsze korzystnie na tym wychodzę, ale zawsze z czystym sumieniem; lubię też reakcję innych na AC/DC – nóżka chodzi nawet u tych, którzy na co dzień nie słuchają takiej muzyki.

 

płyta

Jadę autem po bezdrożach, pagórkach, pozornie mało atrakcyjnych miejscach; obok mnie siedzi kobieta mojego życia; słońce leniwie wychyla się zza chmur; nigdzie się nie śpieszymy; z głośników dobiega trzeci album Zeppelinów; tak, jakby ktoś snuł opowieść, której sami jesteśmy bohaterami.

 

utwór/piosenka

„Seasons of Wither” zespołu Aerosmith; kilkanaście lat temu jechałem w nocy nowojorskim metrem i słuchałem tego kawałka; naprzeciwko mnie siedziała piękna dziewczyna o wielkich czarnych oczach. Uśmiechnęła się do mnie i wysiadła na następnym przystanku; nie miałem odwagi, by do niej podejść i porozmawiać; gdy dzisiaj słyszę ten kawałek zastanawiam się, jak miała na imię, co teraz robi; nigdy się tego nie dowiem i jest to na swój sposób intrygujące; wiem też, że gdybym dziś na nią jakimś cudem trafił, czar zapewne by prysł – media społecznościowe wielokrotnie mnie w tym przekonaniu utwierdziły.

 

 

***

 

 

Ilona Matuszewska

fot. Agnieszka Koterba

 

Ilona „Szefowa” Matuszewska – rock’n’rollowa dusza, fotograf z pasji, miłośniczka rockowych i metalowych brzmień,  która uważa, że „rudy” to styl życia, a idealnym kolorem do niego pasującym jest czerń.

 

zespół/artysta

Niestety nie potrafię wskazać tego jednego, jedynego zespołu czy artysty. Na szczycie ulubieńców znajdują się z pewnością: Rammstein (od lat zauroczona Richardem), Machine Head (wydziarany wokal plus broda – połączenie idealne), Decapitated – siermiężne brzmienie uspokaja, Meshuggah – niekonwencjonalność, Alice In Chains – te brudne dźwięki...

A poza tym: Slipknot, Metallica, Pearl Jam, Tool, Mastodon, Pantera, Lamb Of God, Gojira, Nirvana,  Ministry, Testament, Soundgarden, Hate, Opeth, Big Cyc, John Porter, Virgin Snatch, Proletaryat, Vader, Kat&Roman Kostrzewski...itd :)

 

płyta

Trudne, ale wybieram:

Metallica „Metallica” – bo Metallica nie skończyła się na „Kill Em’ All”.

Slayer „Reign In Blood” – genialne aranże, ekstremalna gra rytmiczna, nie można nie lubić.

Alice In Chains  „Dirt” – charakterny wokal, melodyjne riffy, to jest to!

Pantera „Vulgar Display of Power” – miłość od pierwszego dźwięku.

 

utwór

Jeszcze trudniejsze, ale po głębszym przemyśleniu (z milionów dźwięków) wybieram:

Pearl Jam „Alive” – przywołuje najwięcej pozytywnych emocji.

Nirvana „Come As You Are” – niepodrabialny artysta, do którego zawsze się wraca.

Slipknot „Gehenna” – genialna kompozycja, nie dająca usunąć się z pamięci.

Metallica „The Unforgiven” – numer na te dobre dni i te gorsze.

 

 

 

***

 

 

Marek Gallin

 

Marek Gallin - stylista, mistrz fryzjerstwa, pedagog, muzyk w trakcie pracy nad płytą oraz człowiek rzeka (czyt. w ruchu i działaniu).

 

zespół/artysta

To było długo przed okresem dojrzewania, bo już w wieku 9-11 lat – wtedy to na żywo zabrzmiały dźwięki muzyki wprost do moich uszu i tylko w domyśle przyszło mi widzieć, co tam ZA DRZWIAMI.. Stałem tam jak zahipnotyzowany i niewykluczone, że dolna warga zwisała tak, jak zwykle nie wisi. Z premedytacją skłamałem, że odrobiłem lekcje i tym sposobem opuściłem pokój, przedpokój i w końcu mieszkanie, i za chwilę byłem pod drzwiami, pod którymi już zostałem, bo nie miałem biletu, a nawet nie próbowałem poprosić mamy o kasę, bo na pewno nie miałbym szansy stać NAWET pod TYMI DRZWIAMI (ja, lat 9-11?!) Młodzi często kłamią, żeby osiągnąć słuszny cel. Tym celem był Lady Pank. To była pierwsza trasa i ich pierwsza płyta (’83–’84 rok), na której znajdują się utwory najczęściej grane przez zespół na wszystkich koncertach do dziś.

Ten dzień uruchomił we mnie niechęć do szkoły podstawowej, a miłość do szkoły muzycznej – dnia następnego byłem już zapisany do szkoły muzycznej, o czym poinformowałem rodzicielkę.

 

płyta

Zdałem sobie sprawę, że nie będę obiektywny. To wina sentymentów do lat młodzieńczych i to właśnie one zadecydują o tym, czego lubię słuchać i do jakich dźwięków mnie ciągnie.

Pierwsza płyta, jaką sobie kupiłem, to był Pink Floyd „The Wall” i to już przegrana z CD na kasetę. Były takie czasy, że na legalu takie rzeczy się sprzedawały (boczna ulica 3 Maja :-) Wracając do tematu – płyta zagrana genialnie i, moim zdaniem, w kategorii kultowych. Nie umiem jednogłośnie ocenić jednej płyty, jednego albumu, bo zwykle z całej płyty wchodzi pod skórę kilka numerów. Tak to już jest.

Płyta solowa „Panasewicz” też leży w kręgu ulubionych. Po wynikach oglądalności na youtube sądzę, że chyba nie jest znana, ale to kwestia marketingu. Naprawdę polecam!

             

utwór/piosenka

Próbuję sobie przypomnieć, który utwór mógł grać przy pierwszym zbliżeniu. I czemu nie mam takiego w pamięci, bo przecież to ważne. I stało się jasne. W namiocie nie było muzyki.

John Lee Hooker „One Bourbon, One Scotch, One Beer”. Tak. Zdecydowanie ulubiony.

I cała masa dobrze skrojonych dźwięków, której nie sposób wymienić, bo one przychodzą wraz z nastrojem, który w nas siedzi. John Mayer, John Legend, Kid Rock, Guns N’ Roses, Eric Clapton, Sting, Rod Steward, Muse, U2. Rock, pop, deep house, klasyka. Najważniejsze, aby muzyka nie przeszkadzała w słuchaniu. Jakość nagrania i sprzęt, na którym odtwarzamy muzykę, ma znaczenie.

 

 

***

 

 

Ania Sroka

 

Anna Sabat – z wykształcenia politolog, kulturoznawca i amerykanista. Od 2007 roku dziennikarka i prezenterka TVP Oddział Rzeszów.

 

zespół/artysta

Adam Bałdych… całkowicie mną zawładnął. Dla niego muzyka nie jest pisana linią prostą. Potrafi zachwycić doborem dźwięków i grą w muzyczne… skojarzenia.

 

płyta

„Barok progresywny” Nikola Kołodziejczyk – nieprzerwanie od 2015 roku. To album środka… złotego. Misternie wykonany – doskonały na długie trasy...

 

utwór/piosenka

„Eden” Hooverphonic – o tym, że równie ważne historie rozgrywają się między wierszami i w zwykłych, codziennych rozmowach.

 

 

 

***

 

 

Kuba Szturm

 

Jakub Szturm – gitarzysta, producent muzyczny, nauczyciel. Zagrał kilkaset koncertów w Polsce i za granicą. Ma na koncie pięć albumów. Absolwent Instytutu Muzyki przy Uniwersytecie Rzeszowskim. Uczestnik wielu warsztatów muzycznych. Czynnie udziela się w różnych projektach. Współpracował z wieloma muzykami, między innymi z synem legendarnego gitarzysty Gary Moore’a – Jackiem Moore. Znalazł się na jednym albumie w towarzystwie Jennifer Baten – gitarzystki grającej przez wiele lat w zespole Michaela Jacksona. Jako producent muzyczny skomponował i wyprodukował między innymi muzykę do spektaklu „Umrzeć ze śmiechu” Teatru Bo Tak! Od 10 lat zajmuje się również edukacją młodych adeptów sztuki gitarowej w Rzeszowie.

 

zespół\artysta

Hiram Bullock – świetny gitarzysta, wokalista i kompozytor. Uwielbiam do niego wracać, łączył w swojej muzyce wszystko, co lubię – rock, blues, funk, soul i jazz. Miałem szczęście być na jego dwóch koncertach, których nie zapomnę do końca życia.

 

płyta

Hiram Bullock „Try Livin’ It” – Pierwsza płyta Bullocka, którą przywiózł mi Tata z Włoch. Było na niej wszystko, co lubię – utwory z hendrixowskim pazurem, soulowe piosenki, jazzujące harmonie, blues-rockowe frazy.

 

utwór

Jimi Hendrix „Little Wing” – genialny utwór. Nieważne, w jakiej wersji słyszę ten numer, przeważnie mam ciary :) Ostatnia wersja, która mnie rozbroiła, jest na albumie świetnego gitarzysty Oz Noy „Who Gives The Funk”.

 

 

***

 

 

Ewelina Jurasz

fot. Damian Krzanowski

 

Ewelina Jurasz – rocznik ’88, pochodzi z Dębowca koło Jasła. Kulturoznawczyni, liderka, recytatorka, wykładowczyni, dyrektorka (obecnie Biura Wystaw Artystycznych w Krośnie, wcześniej Miejskiego Centrum Kultury w Boguchwale). Prywatnie mama. Zaangażowana w zmiany systemowe w kulturze, działania na rzecz społeczności lokalnych i pracę z młodzieżą.  

 

zespół/artysta

Jeden to za mało, wybaczcie! Są takie trzy: Cat Stevens, Stare Dobre Małżeństwo i Raduza. Moja starsza siostra ukształtowała mnie muzycznie. Na wycieczkach, wieczorami, w domu, wszędzie... towarzyszyła nam muzyka, która uwrażliwiała i wzbudzała emocje. Miałam 9 lat, kiedy słuchałam „Morning Has Broken” albo „Z nim będziesz szczęśliwsza” i płakałam... płakałam... :) Nie wiem, czy taka uczuciowa stałam się przez tę „muzyczną edukację”, czy akurat to przypadało mi do gustu z racji mojego wrodzonego charakteru.

 

płyta

„Při mně stůj” Raduzy. Trafiłam na tę płytę tuż po maturze, kiedy ważyła się moja przyszłość, a podejmowane decyzje zdawały się nieodwracalne. Energetyczna muzyka artystki dodawała skrzydeł. Wewnętrznej mocy i siły. A poza tym – mój ukochany akordeon brzmi w prawie każdym utworze na tej płycie.

 

utwór/piosenka

(Przesłuchałam właśnie kilkanaście zanim zdecydowałam, która to jest ta jedyna).

Andrzej Zaucha „Wymyśliłem Ciebie”.

Zaucha był śpiewany w Jasielskim Domu Kultury przez całą muzyczną ekipę. Chodziłam na zajęcia recytatorskie do sali obok. Ale swojego się nasłuchałam :) I stwierdzam, że ten utwór pasuje do tak wielu stanów emocjonalnych, i jest o czasach, i o miłości, w klimacie – dzisiaj można powiedzieć – retro. Uwielbiam.

 

 

***

 

 

 Wojciech Jama

 

Wojciech Jama – kolekcjoner sztuki komiksu i animacji.

 

zespół/artysta

Michael Nyman za sprawą filmu „Kontrakt rysownika/The Draughtsman’s Contract” z 1982 r.

 

płyta

Chuck Mangione „Children of Sanchez” z filmu pod tym samym tytułem. O ile ten dwupłytowy album mnie oczarował – i pod jego urokiem pozostaję do dzisiaj – to niestety sam film... rozczarował.

 

utwór/piosenka

Eric Burdon & The Animals „Good Times”

 

 

***

 

 

Aga od Ikon

 

Agnieszka od Ikon – jestem artystką. Fascynują mnie ikony i średniowieczne techniki pozłotnicze. Uwielbiam podróżować. Sztuka towarzyszy mi w każdym aspekcie życia, nawet w kuchni (piekę fantastyczne kwiatowe tarty).

 

zespół/artysta

Chyba nie potrafię wybrać jednej osoby, bo słucham praktycznie wszystkiego – od metalu do muzyki poważnej, ale skupię się na dwóch artystach. Pierwszy to oczywiście Iggy Pop. Chciałabym mieć tyle energii życiowej. Podziwiam go jako artystę i człowieka. Drugi to Nick Cave. Miałam to szczęście być na koncertach obu panów i stwierdzam, że to najlepsze koncerty, na jakich w życiu byłam. Iggy Pop czaruje charyzmą, zaś Nick Cave porywa publiczność; było w jego koncercie coś na skraju misterium – trudno to opisać.

 

płyta

Pod koniec studiów słuchałam, aż do zdarcia, płyty „Obywatel G. C.” Grzegorza Ciechowskiego. Jest fenomenalna. Teraz rzadko do niej wracam, ale mam do niej ogromny sentyment. Była dla mnie inspiracją do wielu działań artystycznych.

 

utwór/piosenka

Ostatnio „przyczepiła się” do mnie piosenka Annie Lennox „Walking on Broken Glass”. Często zaczynam od niej dzień :) Oczywiście polecam genialny teledysk z gwiazdorską obsadą. Bardzo polubiłam również „Nag Champa” duetu Syny. Mroczny, lepki, rapowy utwór.

 

 

***

 

 

Mateusz Bartoszewicz

 

Mateusz Bartoszewicz od kilku lat bywa do usłyszenia w Polskim Radiu Rzeszów. Wcześniej, przez ponad 10 lat prowadził autorskie audycje muzyczne w Radiu Centrum, m.in. Radio Niebieskie Oczy Heleny, Muzyczny Kompas i Rockowy Ekspres.

 

zespół/artysta

Zdążyliście zadać mi to pytanie w najlepszym możliwym momencie! Bo im wyższa temperatura, tym trudniej jest mi pogodzić się z własnym gustem muzycznym. W okolicach 10 stopni Celsjusza (i niższej) bardzo lubię muzykę Pink Floyd. Oczywiście tak jednoznaczna odpowiedź na to pytanie jest strasznie brutalna! Jest też bardzo dużym uogólnieniem, graniczącym wręcz z nieprawdą. Ale, tak – Pink Floyd, to jeden z pierwszych zespołów, którego muzyki słuchałem w sposób świadomy. Oczywiście tę muzyczną fascynację wyniosłem z domu – za co jestem wdzięczny. Myślę, że – gdyby nie Floydzi – inaczej słuchałbym muzyki… być może nawet nie byłaby tak istotna w moim życiu. 

 

płyta

Najbardziej w pamięć zapadła mi płyta „The Wall” Pink Floyd. Ale wcale nie jest to muzyka, której chciałbym słuchać na okrągło. Nie jest też to płyta, do której wracam często. Ona po prostu we mnie jest. Takich płyt mam zresztą kilka. Z pewnością są to: „Hounds of Love” Kate Bush, „Fju Fju” Lecha Janerki, „The Division Bell” Pink Floyd, ale mocno zapadły mi w pamięć płyty – znaczy się – kasety punkowe. Te karmią nadal małego buntownika. Jest też cały tuzin płyt z poezją wyśpiewaną dawno temu na krakowskich i warszawskich scenach. Zdaję sobie sprawę, że moja domowa płytoteka może być dla wielu zaskoczeniem, bo niemal wszystkie gatunki muzyczne mają w niej swoją reprezentację – od metalu, przez jazz, rock, blues, folk po disco. Jest też trochę muzyki klasycznej, choć tej najprzyjemniej słucha się w filharmonii.

 

utwór/piosenka

Kiedy usłyszałem, jak Johny Cash zaśpiewał utwór „Hurt” (z repertuaru Nine Inch Nails) szczerze się wzruszyłem. I to wzruszenie towarzyszy mi za każdym razem, gdy słyszę to wykonanie. Z pewnością ta piosenka dotknęła czegoś ważnego we mnie.

 

 

***

 

 

Magda Skubisz

 fot. Kacper Leśniewski

 

Magda Skubisz urodziła się i mieszka w Przemyślu. Jest absolwentką Akademii Muzycznej w Katowicach (Wydział Jazzu i Muzyki Rozrywkowej, kierunek wokalny). Zajmuje się emisją głosu, jako wokalistka wystąpiła m.in. z Urszulą Dudziak, a wśród jej uczniów są laureaci ogólnopolskich konkursów piosenki a także finaliści popularnych talent-show, jak „Mam talent” i „Voice of Poland” (Sabina Kurek-Delikat, Kamil Bijoś, Aro Kłusowski). Jest autorką serii książek „o młodzieży, ale niekoniecznie dla młodzieży”, opowiadającej o przemyskich licealistach: „LO Story” „ Dżus&Dżin”,  „Chałturnik”  i – najnowszej – „Master”. Książki wywołały sporo kontrowersji w rodzinnym mieście. Trzecia i czwarta część serii, „Chałturnik” i „Master” powstały na podstawie osobistych wspomnień autorki, która kilkanaście lat pracowała w zespole muzycznym, specjalizując się w zabawianiu pijanych gości. Na koncie ma nominację do Literackiej Nagrody im. Józefa Mackiewicza (powieść „Dżus&Dżin”), statuetkę Estrady Rzeszowskiej, m.in. za „wyznaczanie wysokich standardów w tworzeniu i promowaniu sztuki oraz wkład w rozwój kultury województwa podkarpackiego”. Jest również laureatką Nagrody Zarządu Województwa Podkarpackiego przyznanej za szczególne osiągnięcia w dziedzinie kultury oraz członkiem Stowarzyszenia Pisarzy Polskich.

 

zespół/artysta

Hmmm… Dirty Loops. Miłością do trzech chłopaków ze Szwecji zapałałam od pierwszego wejrzenia, uwielbiam zwłaszcza basistę, Henrika Lindera, za wyobraźnię, wdzięk i niewiarygodną technikę. Panowie wzbudzają zawiść również o podłożu metrykalnym – myślę sobie, że jeśli oni tak grają, mając dwadzieścia kilka lat, to czas umierać...

 

płyta

„Musicology” Prince’a. Wrzucił tam taką masę harmonicznego rozpasania, że z każdym przesłuchaniem odkrywam coś nowego. Druga ulubiona płyta, to „Moje pocieszenie” Andrzeja Brandstattera. Góralska muzyka w aranżacji Adama Sztaby i Grupy MoCarta, zaśpiewana przez wokalistów z zespołu Krywań – wzruszające, surowe teksty i jajcarska aranżacja, czyli miks, który zawsze działa na mnie najmocniej. 

 

utwór/piosenka

„Sleeper” Snarky Puppy. Kawałek, który mnie rozwala, głównie za sprawą klawiszowca,  Shauna Martina, który gra tak niesamowicie, że chciałabym być rurką od jego talkboxa :-)

 

 

***

 

 

Marcin Rudzik

 

Marcin Rudzik – przedsiębiorca, pasjonat straży pożarnej oraz dobrego piwa. Na co dzień prowadzi agencję e-commerce Brand Active, a kiedy ma możliwość wyjeżdża do akcji ratowniczo-gaśniczych jako strażak-ochotnik. W wolnych chwilach warzy domowe piwo, a później idzie biegać, na tenisa, rower lub bierze się za zupełnie inny sport, którego jeszcze nie próbował :-)

 

zespół/artysta

Kortez 

Pierwszy raz usłyszałem Korteza pod koniec 2015 roku i od tamtego czasu stale mi towarzyszy. Jest obecny na płytach w samochodzie, w słuchawkach w Spotify, a nawet podczas pierwszego tańca na moim weselu przy utworze „We dwoje”.

Cenię go za talent, skromność, unikalną muzykę pełną poezji i emocji oraz za otwartość do fanów.

 

płyta

„Bumerang” (wykonawca: Kortez)

Płyta, którą zawsze miałem w samochodzie podczas randek z moją – wtedy jeszcze –dziewczyną. Kto wie, czy gdyby nie ta płyta, to może dzisiaj nie byłaby moją żoną? :-)

 

utwór/piosenka

Kortez – „Zostań”

Utwór, który bez wątpienia zostawił trwały ślad w moim życiu, co znowu sprowadza się do mojego związku. Dzisiaj wspólnie z Gabrielą chętnie wracamy do tego kawałka i wspominamy...

 

 

***

 

 

Marta Bury

fot. Agnieszka Kumuda

 

Marta Bury – choreografka, tancerka, aktorka, socjolog. Aktorka w Teatrze Maska w latach 2001–2016. Kilkakrotnie nagradzana za role teatralne na międzynarodowych festiwalach teatrów lalek. Stworzyła około pięćdziesiąt choreografii, głównie dla teatrów lalek, ale też dla teatrów dramatycznych i teatrów tańca. Kilkakrotnie nagradzana za choreografie na festiwalach teatrów tańca. Autorka opracowanej przez siebie metody pracy z ciałem –>  „Stawanie się przestrzenią”. Założycielka i choreograf Teatru o.de.la. Prezes fundacji propagującej taniec współczesny.

 

zespół/artysta

Leszek Możdżer, John Zorn, Alice Coltraine, John Lurie.

 

płyta

 Tomasz Stańko „Tales for Girl”, Dawid Bowie „Blackstar”, The Lounge Lizards „Queen of All Ears”.

 

piosenka

„Suffering” Możdżer, Danielsson, Fresco; „Yak” The Lounge Lizards; „Hasse” Jakub Józef Orliński; „Street Life” Randy Crawford; Koncert wiolonczelowy S. Kaczorowskiego w wykonaniu Dominika Połońskiego

 

Lubię jazz, więc Możdżer; wolność, dlatego The Lounge Lizards; bezkresne przestrzenie dźwiękowe, więc Stańko; niepokorne osobowości, dlatego Bowie i Zorn; czarne emocje, więc Połoński, Danielsson; piękno – Orliński; dzikość – „Yak”.

 

 

***

 

 

Zbigniew Jakubek

fot. Paweł Krzywicki

 

Zbigniew Jakubek – pianista, kompozytor, instrumentalista, aranżer. Współzałożyciel zespołu „Walk Away”, z którym był związany z przerwami do 2016 roku. Od 2004 roku firmuje swoim nazwiskiem kwartet – Zbigniew Jakubek Quartet. W składzie formacji Krzysztofa Ścierańskiego – New Quartet od 2013 roku. Wspierał polskie tournée artystów, takich jak: Frank Gambale, Cyndi Blackman, Eric Marienthal, Mino Cinelu, Susan Weinert, Carmine Appice, Didier Lockwood, Chester Thompson, Dave Fiuczynski, Bill Evans, Dean Brown. Od lat współpracuje z czołówką polskich gwiazd jazzu oraz muzyki pop, pracując przy produkcjach płytowych, telewizyjnych, np.: Ewa Bem, Grażyna Łobaszewska, Urszula Dudziak, Mieczysław Szcześniak, Lora Szafran. Ponad dwudziestokrotnie uczestniczył w polskich festiwalach w Opolu, Sopocie, będąc muzykiem orkiestr festiwalowych i często aranżerem. Jakubek sięga również do bluesa jako pianista w międzynarodowym Visegrad Blues Band. Zajmował się muzyczną stroną „Carpathia Festival” w Rzeszowie. Na jego koncie jest ponad 40 nagranych płyt, kompilacji, koncertów dvd. Jest twórcą i pomysłodawcą Bieszczadzkich Warsztatów Muzycznych, które wrosły już w krajobraz Podkarpacia. Od 2003 roku jest wykładowcą Wydziału Muzyki Uniwersytetu Rzeszowskiego, gdzie z jego inicjatywy powstał w 2015 roku nowy kierunek „Jazz i muzyka rozrywkowa”. Od 2013 roku wykłada także w Instytucie Muzyki Wydziału Artystycznego UMCS Lublin.

 

zespół/artysta

Jest ich (artystów) wielu, wskazując na jednego, niejako eliminuję kolejnego...

Allan Holdsworth – gitarzysta. Niedawno zmarły, niebywała postać gitary, legenda za życia, być może mniej znany szerokiej publiczności, ale bardzo szanowany przez znamienitych i cenionych współcześnie gitarzystów. Do tego znakomity kompozytor, twórca własnego muzycznego świata. 

 

płyta

Chyba jednak Joni Mitchell – „Both Sides Now”. Płyta, która jest w pewnym sensie podsumowaniem całej działalności Joni Mitchell, z jej kompozycjami, tekstami, ilustracjami, itp. Zawartość tego albumu to – w moim przekonaniu – najważniejsze, co już po sobie zostawiła ta wspaniała artystka, nie da się tego opisać w sposób oczywisty. Płyta na każdą okazję, z głębokim przesłaniem, z przepiękną muzyką i opracowaniami na orkiestrę smyczkową spod pióra Vinca Mendozy. Album epokowy, nagrodzony Grammy Award.

 

utwór/piosenka

Z pewnością tytułowy utwór z opisywanego powyżej albumu Joni Mitchell – „Both Sides Now”. Wspaniały utwór z pięknym przekazem, doskonale opracowany na smyczki, a niepowtarzalność tej kompozycji może osiągnąć wymiar uzależnienia. U mnie tak było. 

Poza tym z pewnością utwór „I Can’t Make You Love Me”, ale tylko i wyłącznie w wersji Bonnie Raitt z Grammy Award 1992. Jednorazowe wykonanie, najlepsze z możliwych, muzycznie znakomite.

 

 

***

 

 

Magdalena Mach

 

Magdalena Mach – dziennikarka, redaktorka i publicystka w Gazecie Wyborczej Rzeszów. Specjalizuje się w opisywaniu i komentowaniu wydarzeń kulturalnych oraz problemów kultury na Podkarpaciu. Pisze recenzje teatralne i redaguje informator kulturalny CoJestGrane24. Z wykształcenia muzykolog, absolwentka Uniwersytetu Jagiellońskiego. Zainspirowała napisanie nowego hejnału Rzeszowa przez Tomasza Stańkę, wybitnego trębacza jazzowego urodzonego w Rzeszowie.

 

 

Muzyka towarzyszy mi nieustannie. Nawet jeśli okoliczności nie pozwalają jej słuchać, w mojej głowie gra non stop radio. Chłonę wszystko, co mnie porusza, a jest tego sporo – z najróżniejszych stylistycznych i gatunkowych szufladek. Dlatego pytania o „naj-muzykę” i „naj-artystę” należą do najtrudniejszych.

 

zespół/artysta

A jednak Sting to moja pierwsza miłość. Bo jego utwory to miks tego, co mnie muzycznie najbardziej kręci: od rocka, po genialne jazzowe improwizacje, plus ciągle nowe inspiracje: folkiem, reggae, country, musicalem, muzyką poważną. Bo muzyczne gatunki łączy w genialnych proporcjach i nadaje utworom przemyślane formy. Bo jest w tym i serce, i zabawa muzyką. No i jeszcze ten głos – drapieżny, ale w jakiś sposób czuły.

Nie mogę nie wspomnieć o drugiej miłości: Jack White – solo i w każdej konfiguracji. Za surowe gitarowe riffy, od których zaczyna się prawdziwy rock’n’roll i za podkarpackie korzenie :-)

 

płyta

 „Nevermind” Nirvana. Muzyka prosta i szczera do bólu, szorstka i nadwrażliwa jednocześnie. Energetyczna, działa  jak poranna kawa. Wokal Kurta Cobaina jest niewiarygodnie ekspresyjny, przejmujący i wzruszający zarazem.

 

utwór/piosenka

„Requiem” Mozarta – jak doskonale zaprojektowana gotycka katedra z windą do gwiazd. Działa za każdym razem. Bo Mozart geniuszem był.

„Time After Time” w wykonaniu Milesa Davisa – od niego zaczął się w moim życiu jazz.

 

 

***

 

 

Marcin Sułek Brown

fot. Grzegorz Bukała, www.facebook.com/boogeepic

 

Marcin Sułek – muzyk, kompozytor, wokalista oraz grafik. Od 18 lat związany z rzeszowskim zespołem BROWN.

 

zespół/artysta

Zdecydowanie jest to Mike Patton – niesamowity muzyk, kompozytor, a przede wszystkim wokalista zespołu Faith No More oraz Mr. Bungle. Artysta, który nie boi się eksperymentowania i łączenia stylów. Dla niektórych ciężkostrawne połączenia death metalu z funkiem, kabaretu z muzyką poważną dla mnie są czymś inspirującym i pokazującym, że muzyka nie ma granic. Artysta, którego bardzo długo się uczyłem i musiałem do niego dorosnąć.

 

płyta

Alice in Chains „MTV Unplugged” – płyta, do której wróciłem w formie winylowej, odkrywając w niej jeszcze głębsze pasmo brzmienia i detale, na które wcześniej nie zwracałem uwagi. Album pokazujący całkowicie inne oblicze zespołu. Mocne utwory zostały przearanżowane w spokojniejszym stylu, w które można się wsłuchać (co śpiewają Layne i Jerry); uświadamiają nam, jaki niesamowity potencjał i niepowtarzalną barwę głosu miał Layne Staley. Chyba każdy musi usłyszeć ten album. Dla mnie to muzyczna biblia.

 

utwór/piosenka

Metallica „Nothing Else Matters” – i chyba wszystko jasne :-D

Może nie jestem oryginalny, ale właśnie ten kawałek zmotywował mnie do zabawy muzyką. Jedna z pierwszych ballad heavymetalowych, jakie usłyszałem i zapamiętam na zawsze. Banalna formuła opowiadająca o miłości i rozstaniu, z melodia łapiącą za serce tak mocno, że nie jesteśmy w stanie wymazać jej z pamięci. Ten utwór można jednocześnie ubóstwiać i nienawidzić.

Oba zespoły Alice in Chains oraz Metallica odwiedzają w tym roku Polskę! Chyba wiecie, gdzie mnie wtedy szukać!

 

 

***

 

 

Marta Kraus

 

Marta Kraus – menedżerka kultury, producentka projektów i wydarzeń kulturalnych. Szefuje Podkarpackiej Komisji Filmowej i Międzynarodowemu Festiwalowi Filmów dla Dzieci i Młodzieży KINOLUB. Gotuje i podróżuje.  

 

zespół/artysta

Michael Nyman. Za mistrzowskie kompozycje, minimalizm i kameralność.

 

płyta

Muzyka Michała Lorenca do filmu „Psy 2. Ostatnia krew”. Za genialne solówki saksofonu. Płyta idealna zarówno na długie podróże, jak i jesienne wieczory z herbatą pod kocem.

 

utwór/piosenka

„On the Nature of Daylight” Maxa Richtera. Jeden z najbardziej przejmujących i melancholijnych utworów muzycznych ever!

 

 

***

 

 

Piotr Zegar

 

Piotr Zegar – właściciel kultowego rzeszowskiego Underground pub, organizator koncertów, miłośnik muzyki.

 

 

Jest za dużo zespołów i utworów, które mają dla mnie duże znaczenie, żeby ograniczyć się do jednego przykładu. Poza tym w różnych okresach życia wygląda to różnie :)

 

zespół/artysta

Najprościej będzie chronologicznie, chociaż do każdego z tych zespołów rzadziej lub częściej wracam.

Queen – Freddiego i spółki słuchałem przez całą podstawówkę. Pierwsze kasety kupowane na Balcerka za równowartość dzisiejszych 2 zł – skompletowanie całej dyskografii w tamtych czasach nie było łatwe, tym bardziej, że Queen trochę tych płyt nagrał, ale jakoś się udało.

Liceum to okres fascynacji muzyką grunge, przede wszystkim Nirvana i Alice in Chains. Była też Anathema, a pod koniec LO pojawił się też Pink Floyd

Studia to czas stoner rocka – tu na pierwszym miejscu zawsze był Kyuss

Dziś jest tego masa, dzięki temu, że organizuję wiele koncertów, poznaję masę nowych kapel, często kompletnie nieznanych, część z nich zostaje w mojej setliście na dłużej. Swoje robią też bardzo dobre podpowiedzi od Spotify czy YT,  ale ogólnie na starość więcej jazzu, mniej szarpania gitar :)

Przez te wszystkie lata przewinęło się wiele zespołów, mógłbym ich wymienić dziesiątki albo setki, ale niech będą te, których słuchałem/słucham najczęściej, i do których wielokrotnie wracałem/wracam. Sporo, choć i tak pewnie o wielu ważnych zapomniałem :): Smashing Pumpkins, Tool, Dead Can Dance, Soundgarden, Balkan Beat Box, Mammal Hands, Hugo Kant, Bonobo, Niechęć, Gypsy And The Acid Queen, The Stubs, Jesus Chrysler Suicide, THCulture, White Stripes, Queens Of The Stone Age, Something Like Elvis, Bob Marley, Fat Freddys Drop, Korn, Norah Jones, The Cure, Ministry, Pearl Jam, Morphine, Henry Davids Gun, Anathema, Opeth, Mr Bungle, Sepultura, Pantera, Rodriguez.

 

płyta

Alice in Chains „Unplugged” – okoliczności jej nagrania, stan w jakim był już Staley podczas koncertu; „obczajanie” chwytów na gitarze, gdy dorwanie chwytów, tabulatur i tekstów nie było tak łatwe i trzeba było robić to samemu :)

Pink Floyd „A Momentary Lapse of Reason” – pewnie nietypowy wybór dla fana PF, ale to pierwsza ich kaseta, jaka wpadła w moje ręce, ciężko mi jej słuchać inaczej niż w całości.

Nirvana „Nevermind” – najczęściej słuchana płyta w okresie nastoletnim :)

Rodriguez „Searching for Sugar Man” – uwielbiam film, muzykę, teksty, ale i całą historię artysty żyjącego w USA w biedzie, przez dziesiątki lat nie zdającego sobie sprawy, że jest miejsce, w którym jest legendą. No i historia z happy endem.

I dziesiątki innych, ale zabrakłoby miejsca :)

 

utwór/piosenka

Z miliona utworów wybiorę dwa:

Alice in Chains „Nutshell” (unplugged) – tekst i cała postać Staleya.

Ibrahim Maalouf  „Beirut” – za piękne wspomnienia :).

 

 

 

***

 

 

Aneta Gieroń

 

Aneta Gieroń – dziennikarka, która ma to szczęście, że wykonuje zawód, który jest jej pasją. Redaktor naczelna i współtwórca magazynu VIP Biznes&Styl oraz portalu BIZNESiSTYL.pl. Miłośniczka ekonomii, polityki, kultury i górskich wędrówek. Uzależniona od czytania prasy tradycyjnej.

 

zespół/artysta

Kasia Nosowska i zespół Hey. Byłam w pierwszej klasie licem, kiedy Kasia śpiewała: „Zazdrość”, „Teksański”, „Dreams” czy „Moja i twoja nadzieja” z płyty „Fire”. Pewnie dlatego już na zawsze ona oraz Hey kojarzyć mi się będą ze wspaniałym czasem dorastania, ale też z latami 90. w Polsce, kiedy po upadku PRL-u wszystko się zmieniało, a świat wydawał się cudownie kolorowy.

 

płyta

„Trzy Kolory: Niebieski” Zbigniewa Preisnera. To mój ulubiony film Krzysztofa Kieślowskiego i kocham ścieżkę dźwiękową, która z niego pochodzi. „Pieśń na zjednoczenie Europy” dla mnie jest dobra na każdą okazję, ale to raczej subiektywna ocena – film znam na pamięć, a ta muzyka idealnie wybrzmiewa, ale z obrazem.

 

utwór/piosenka

Nie mogę wymienić jednej. Na pewno „Krakowski spleen”, ale tylko w wykonaniu śp. Kory, za publicystyczne przesłanie utworu, który jest aktualny zawsze, wszędzie i dla każdego. „Back to Black” Amy Winehouse – za piękne soulowe brzmienie oraz szczerość i autentyczność. No i oczywiście „What a Wonderful World” Louisa Armstronga. Najlepsze lekarstwo na zły humor – codzienność bywa i jest piękna, a w wykonaniu takiego jazzmana, wręcz zachwycająca.

 

 

***

 

 

Piotr Woroniec jr

 

Piotr Woroniec jr – artysta oprócz głównej profesji (malarstwa) zajmuje się także rysunkiem, fotografią, filmem, instalacją. Absolwent Instytutu Sztuk Pięknych Uniwersytetu  Rzeszowskiego oraz doktorant Katowickiej ASP. Obecnie jest pracownikiem Wydziału Sztuki UR – asystentem w Malarskiej Pracowni Interdyscyplinarnej. Współpracuje także z Pracownią Działań Interdyscyplinarnych i Fotografii. Od 2014 pełni funkcję prezesa Związku Polskich Artystów Plastyków Okręgu Rzeszowskiego. Współorganizator, uczestnik i koordynator wystaw oraz projektów międzynarodowych, m.in. Plac Sztuki, Mur-art, Festiwal Przestrzeni Miejskiej, Art Territory, Międzynarodowe Triennale Malarstwa Regionu Karpat „Srebrny Czworokąt”. Brał udział w kilkudziesięciu przeglądach, wystawach indywidualnych  i zbiorowych. Jest laureatem wielu nagród i wyróżnień.

 

zespół/artysta

Max Richter

 

płyta

Hostiles Medley

 

utwór/piosenka

„Hostiles Medley” kompozycja Maxa Richtera – ten utwór  wraca do mnie zawsze. Muzyka, a zwłaszcza taka, stanowi inspirację, jest wzrostem w kształtowaniu  świadomości  emocjonalno-duchowej. To tlen dla umysłu, przestrzeń aż po horyzont. Wszystko zwalnia, a dźwięk i obraz stają się monolitem – równowagą pomiędzy początkiem a końcem. Serdecznie polecam!

 

 

 

***

 

 

Marzena Krawiec

 

Marzena Kłeczek-Krawiec – z wykształcenia prawniczka i dziennikarka. Z telewizją związana od 2005 roku. Współwłaścicielka firmy producenckiej Propaganda Studio. Od 2008 roku współproducentka i twórczyni programów telewizyjnych, m.in. kulturalno-rozrywkowej „Stacji Rzeszów Główny”.


zespół/artysta

Diana Krall – za najdoskonalszy głos i za teksty. Za to, że można śpiewać mądrze, nie infantylnie, i tak pięknie.  


płyta

„Stationary Traveller” Camel – jest niesamowicie emocjonalna. Uwielbiam ją za „nienachalny optymizm” tekstów i oczywiście za perfekcję Andy’ego Latimera.


utwór/piosenka

Takich piosenek jest kilka... Jest „Hello” Adele. Ale taka jedna, do której wracam, to pewnie „Whole Wide World” Gordona Haskella – co jakiś czas sobie o niej przypominam i niezmiennie uważam, że to najpiękniejsza piosenka o miłości.  

 

 

***

 

 

Artur Bradliński

 

Artur Bradliński – wokalista, gitarzysta, kompozytor. Założyciel zespołu Acoustic Space. Współzałożyciel Oversoul (2 albumy CD: „Oversoul” 2015 oraz „Oversoul 2” 2016, wydane przez Polskie Radio).

 

zespół/artysta

John Mayer – za oszczędność, a zarazem wirtuozerstwo, za kompozycje i feeling, za wokal i brzmienie gitar… Muzyk, z którym jest mi najbardziej muzycznie „po drodze”.

 

płyta

Będę monotematyczny – „Continuum” John Mayer. Płyta, w której odnajduję wszystkie bliskie mi stylistyki muzyczne; w której możesz się zasłuchać świadomie, będąc zafascynowany minimalizmem i kunsztem aranżacyjnym, ale równie dobrze może towarzyszyć i nie przeszkadzać, wprawiając słuchacza w cholernie dobry nastrój.

 

utwór/piosenka

„Pod kątem rozwartym” Starego Dobrego Małżeństwa – ten utwór sprowadza na ziemię... i to mocno. Zawsze słucham ze łzami w oczach… Łapie mocno za rękę i każe zatrzymać się… złapać oddech. To lekarstwo na wiele dolegliwości.

 

 

***

 

 

Zakia

 

Zakia Cieślicka-Majka – miłośniczka muzyki, teatru, kina i podróżowania. Z wykształcenia kulturoznawca i muzealnik. Aktualnie dyrektor Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury im. Katarzyny Sobczyk w Tyczynie.

 

Muzyka od zawsze jest ważna w moim życiu.  Jej wybory ukształtowała moja mama, która w domu słuchała Programu 3 Polskiego Radia i puszczała muzykę Jimiego Hendrixa, Bille Holiday czy Johna Coltrane’a. Więc kiedy wszyscy słuchali boysbandów, a topową gwiazdą była Britney Spears – ja wsłuchiwałam się w muzykę klasyczną, a także w Rolling Stonesów czy Ellę Fitzgerald. Jest bardzo wielu artystów, wiele płyt oraz utworów, które uwielbiam –  głównie z kręgu jazzu, soulu oraz muzyki elektronicznej, jednak tym razem wrócę do podstaw. Do tych artystów, którzy ukształtowali moje muzyczne ścieżki.

 

zespół/artysta

Wolfgang Amadeusz Mozart – moc geniuszu zachwyca za każdym razem. Muzyka tego kompozytora jest źródłem „zen” dla mojego umysłu. Jego mistrzostwo kompozytorskie, melodyjność i liryczność utworów połączona z idealną formą sprawiają, że moje uszy są zachwycone, a umysł jest w stanie poukładać rozbiegane myśli.

 

płyta

Portishead „Dummy” –  melancholijność i tajemniczość tego albumu połączona z elektronicznymi brzmieniami to dla mnie balans idealny. Nostalgiczna, wzruszająca i pełna zmysłowości płyta towarzyszy mi od wielu lat w sentymentalnych momentach mojego życia.

 Louis Armstrong, Ella Fitzgerald „Ella and Louis”  – wracam do tego albumu z sentymentem. Dla mnie jest perfekcyjny. Jest to płyta bardzo klasyczna w swoim układzie, ale bogata brzmieniowo. Charakterystyczne głosy wokalistów współgrają z sekcją instrumentalną, tworząc niepowtarzalną całość, do której z przyjemnością wracam.

 

utwór/piosenka

To była miłość od pierwszego posłuchania czyli czołówka Miasteczka Twin Peaks. Serialowa wersja instrumentalna utworu „Falling” tak mnie zachwyciła, że Święty Mikołaj musiał przynieść mi pod choinkę soundtrack (oczywiście na kasecie) do  tego serialu. I tam usłyszałam wersję mojej ukochanego utworu Angelo Badalamentiego z wokalem Julee Cruise. Eteryczność i wręcz ultradelikatność jej głosu przełamana basowym akcentem tworzą – jak dla mnie – brzmienie i utwór perfekcyjny. Serial stał się moim ulubionym, a piosenka zachwyca nieustannie.

 

 

 

***

 

 

 

Marcin Dziedzic – magister zarządzania kulturą, absolwent Uniwersytetu Jagiellońskiego. Muzyk i plastyk, zaangażowany w działania w zakresie edukacji i animacji kultury. Od 2008 roku pracował w Rzeszowskim Domu Kultury jako instruktor zajęć muzycznych, później jako kierownik filii: Zalesie, Słocina, Biała, Drabinianka, Miłocin. Od 2015 roku jako dyrektor Estrady Rzeszowskiej współorganizuje i odpowiada za największe przedsięwzięcia kulturalne w Rzeszowie, tj. Święto Paniagi, Festiwal Przestrzeni Miejskiej, Rzeszów Breakout Days, Wschód Kultury – Europejski Stadion Kultury, Sylwester miejski, Rockowa Noc. Prywatnie entuzjasta biegania i aktywnego stylu życia.

 

zespół/artysta

Podanie jednego artysty czy zespołu, którego mógłbym określić mianem ulubionego, jest niewykonalne. Chyba że odpowiadałbym na to pytanie w czasach liceum – wtedy bez wahania wskazałbym Iron Maiden :-) 

Konkretnego artysty nie podam, natomiast od pewnego czasu dość mocno absorbuje mnie gatunek muzyki elektronicznej, jakim jest synthwave. Styl ten naśladuje utwory z gatunku fantastyki naukowej, akcji, retrofuturyzmu i horroru lat 80. Mam dziwne przekonanie, że właśnie tamten okres był tym, w którym mógłbym się doskonale odnaleźć.


płyta

„Twisted Logic” to trzeci studyjny album polskiej grupy Atrophia Red Sun, który został wydany w 2003 roku. Muzyka, jaka została zaprezentowana na tym krążku, jest ciężka do sklasyfikowania. Z pewnością to coś zupełnie nowego, coś z pogranicza trash-death metalu z dużą ilością elektroniki, która nie tylko stanowi tło, ale często wysuwa się na pierwszy plan. Takie nowatorskie podejście do tego gatunku muzycznego sprawiło, że na owe czasy była to płyta przełomowa. Niestety był to ostatni krążek tego zespołu. A szkoda, bo po tym, co zostało zaprezentowane na „Twisted Logic”, kolejne mogłyby być niemałym (oczywiście pozytywnym) zaskoczeniem. Obecnie nie sięgam po ten gatunek muzyczny tak często jak kiedyś, niemniej jednak lubię wrócić do tej płyty, która za każdym razem skłania mnie do zadania sobie takiego samego pytania: jak oni zrobili tak dobry materiał?


utwór/piosenka

Jest taki wspaniały dziennikarz muzyczny Andrzej Sroka, który o muzyce wie dużo, a może i nawet wszystko J. Mam przyjemność mówić mu „cześć” i dzięki temu co jakiś czas „przynosi” takie smaczki, jak „Perfect Son”. Tobiasz Biliński, bo o nim mowa, jest pierwszym polskim artystą, który podpisał kontrakt z kultową amerykańską wytwórnią Sub Pop, znaną z wydawania takich artystów, jak Nirvana czy Soundgarden. I to właśnie „It's For Life” tego artysty rozbrzmiewa w mojej głowie od pewnego czasu. Warto przesłuchać cały album „Cast”, który ukazał się 15 lutego 2019 roku.

 

 

*** 

 

 

Grażyna Bochenek

fot. Przemek Wiśniewski

 

Grażyna Bochenek – z wykształcenia filmoznawczyni i dr nauk o sztuce. Od 2004 roku dziennikarka Polskiego Radia Rzeszów.

 

zespół/artysta

Maanam – za to, że Kora do innych była i wciąż pozostaje niepodobna: wolna, bezkompromisowa i szczera.

 

płyta

„Duety – Tak młodo jak teraz…” czyli Magda Umer i jej goście. Po prostu uwielbiam mądre teksty i bezpretensjonalność wykonawców. A „Parole” zawsze sprawiają, że się uśmiecham i – ku rozpaczy niektórych – zaczynam śpiewać.

 

utwór/piosenka

„Nim wstanie dzień” – w przepięknym wykonaniu Edmunda Fettinga, ale również bardzo lubię w tym utworze Katarzynę Nosowską. Ta piosenka daje nadzieję.

 

 

***

 

 

Kamil Paluszek

 

Kamil Paluszek – grafik komputerowy, fotograf, zapalony rowerzysta i podróżnik. W Rzeszowie od kilkunastu lat.

 

zespół/artysta

Niewątpliwie będzie to The Cranberries. Wspaniałe spokojne brzmienia współistnieją z mocniejszymi akcentami muzycznymi, a głos Dolores jest zupełnie niepowtarzalny!

 

płyta

Płyta, która najbardziej zapadła mi w pamięci to „Black Market Music” zespołu Placebo. Czas, w którym ją dostałem, to czasy liceum – pełne wielu nowych przemyśleń, możliwości, ale też beztroski.

 

utwór/piosenka

Utwór, który zostawił trwały ślad, to „Działać bez działania” Meli Koteluk. Z tą piosenką związanych jest kilka bardzo ważnych decyzji w moim życiu, których podjęcie zdeterminowało to, jak obecnie spędzam czas. Uniwersalny tekst powinien wielu osobom uzmysłowić, że „wszystko ma swój czas”.

 

 

***

 

 

Dagny 

fot. Piotr Kręglicki

 

Dagny Cipora – aktorka i wokalistka. Absolwentka Wydziału Aktorskiego Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej, Telewizyjnej i Teatralnej w Łodzi oraz Wydziału Wokalnego Krakowskiej Szkoły Jazzu i Muzyki Rozrywkowej. Od pięciu lat związana z zespołem artystycznym Teatru im. Wandy Siemaszkowej w Rzeszowie.

 

zespół/artysta

Muse – to moja pierwsza muzyczna miłość, która trwa nieprzerwanie już kilkanaście lat... Stąd mój wybór. Mam dość eklektyczny gust jeśli chodzi o muzykę, ale w tym względzie zadecydowała trwałość i niezmienność mojego uczucia do tego zespołu.

 

płyta

„Every Day” The Cinematic Orchestra – połączenie elektroniki i jazzu, prostoty i głębi sprawiają, że ta płyta jest ponadczasowa i działa na mnie za każdym razem, kiedy jej słucham.

 

utwór/piosenka

Najtrudniejsze pytanie. Trudno doprecyzować, jest ich tak wiele... Kojarzą mi się z ludźmi, wydarzeniami, zapachami, porami roku i dnia. Ostatnio wróciłam do słuchania klasyki, więc może napiszę o tym, co ostatnio mnie przejmuje – „Masquerade Suite – Waltz” Khachaturiana.

 

 

***

 

 

Piotr Rędziniak 

 

Piotr Rędziniak – artysta plastyk, uprawia malarstwo, rysunek, tkaninę artystyczną i sztukę włókna i papieru. Autor licznych tekstów o artystach publikowanych w katalogach do wystaw i czasopismach. Urodzony w 1968 r. w Gorlicach. Absolwent rzeszowskiego liceum plastycznego. Ukończył obecną ASP w Łodzi na Wydziale Wzornictwa Przemysłowego o specjalności Tkanina Unikatowa. Od 1995 roku  pracuje w rzeszowskim BWA. Od 1996 roku jest członkiem Związku Polskich Artystów Plastyków  Okręg Rzeszowski. Swoje prace wystawia indywidualnie oraz w przeglądach i konkursach regionalnych, ogólnopolskich i międzynarodowych. W 2017 roku otrzymał Honorową Odznakę Zasłużony dla Kultury Polskiej. Obecnie jest dyrektorem BWA w Rzeszowie.

 

zespół/artysta

Moje zainteresowania są bardzo kontrastowe, generalnie cały polski rock! Od ostrej Ostrowskiej (Lombard), przez perfekcyjny Perfekt po Maanam w całości. 

Jednak od wielu lat – od początku – słucham O.N.A.  Agnieszka Chylińska ze wszystkimi jej metamorfozami. Obserwuję i, choć nie wszystko „kupuję” muzycznie, szalenie cenię ją jako artystkę konsekwentnie rozwijającą się, z niesłabnącymi emocjami i świetnym warsztatem  wokalnym.

 

płyta

Płyta, która najbardziej zapadła mi w pamięci to „Chaos & Disorder”  Prince’a. Utwór „Purple Rain” zna i lubi każdy, jednak ta płyta jest moim zdaniem przełomowa w jego karierze. Jednak słuchać na okrągło się nie da. Czasami do niej wracam.

 

utwór/piosenka

Niestety jestem sentymentalny i romantyczny. Taki utwór to „List do matki” Violetty Villas, ale to z bardzo osobistych powodów…

 

 

 ***

 

 

Kasia Warańska

 

Katarzyna Warańska – fotograf, architekt krajobrazu, społecznik, organizator, przyrodnik i podróżnik. Członek Rzeszowskiego Stowarzyszenia Fotograficznego (RSF). Zaangażowana w organizację wystaw i spotkań z artystami. Laureatka wielu konkursów fotograficznych. Autorka kilku wystaw indywidualnych i kilkudziesięciu zbiorowych. Miłośniczka wędrówek górskich, zaszywania się w lesie, Pink Floyd i czarno-białej fotografii.

 

zespół/artysta

Pink Floyd. Ponadczasowy, nietuzinkowy. Uwielbiam ich za warstwę muzyczną, jak i tekstową. Wielowymiarowa, wciąż aktualna muzyka. Poza tym sentyment i dobre wspomnienia. Bardzo żałuję, że nie miałam szansy być na ich koncercie.

 

płyta

Płyta, która zapadła mi w pamięć... mam z tym trochę problem, bo są to dwie płyty. Wspomnianego Pink Floyd „The Endless River” i płyta „The Time” Możdżer, Danielsson i Fresco. Miałam taki czas, że na okrągło ich słuchałam. Do tej pory bardzo często wracam zarówno do jednej, jak i do drugiej. Przywołują dobre wspomnienia, uspakajają i pozwalają zanurzyć się w pewnego rodzaju ciszy i wnętrzu.

 

utwór/piosenka

Wzruszył i zostawił ślad – „Louder Than Words”  Pink Floyd. Przecudowna muzyka, słowa i przepiękny teledysk. Zawsze jak słyszę tę piosenkę mam ciarki na plecach. Nie umiem opisać tego słowami.

 

 

 

***

 

 

  Pecka     

 

Marcin Pecka – wybitny malarz, rysownik oraz grafik, tworzący w dziedzinie ekspresyjnej abstrakcji figuratywnej. Jego pasją są podróże. Od 2007 roku zwiedził łącznie 28 krajów, zostawiając swoje obrazy m.in. w Australii, na Filipinach, w Malezji, Norwegii, Niemczech, Danii, Kanadzie i Meksyku.        

 

zespół/artysta

Horkýže Slíže – mają chłopy fantazję i super teksty.

 

płyta

„Stone Soup” (2012) Bohemians Betyars – najlepsza do zabawy czy też do samochodu w krętą trasę.

 

utwór/piosenka

„212” Azealia Banks ft. Lazy Lay   – bo dobrze mnie motywuje do wszelakich rzeczy.

 

 

***

 

 Dominika Kobiałka

 fot. Ilona Matuszewska, www.facebook.com/ilonamatuszewskaphotography

 

Dominika Kobiałka śpiewa od pierwszych miesięcy swojego życia. Od wielu lat jest bardzo aktywną i pracowitą wokalistką – samouk, dla którego śpiew jest największą pasją w życiu. Dominika nie uznaje zamykania się w ciasnych szufladkach gatunków, wyznając indywidualizm. W pogardzie ma modę i schematy. Muzyka jest dla niej synonimem wolności absolutnej. Jest frontmanką i wokalistką grupy progresywno-rockowej Tension Zero, występuje też solowo.

 

 

zespół/artysta


Ulubionych zespołów mam wiele, bo słucham wielu gatunków i trudno mi wybrać jeden, ale jeśli miałabym do końca życia słuchać jednego zespołu, to byłby to Queen (ale prawdę powiedziawszy pierwsze miejsce ex aequo zajmują u mnie też: Pink Floyd, Tool, Sting i Annie Lennox).

 

płyta

 

Ukochanych płyt też jest wiele, ale pierwsze, które przychodzą mi na myśl, to: Pink Floyd – „Dark side of the moon”, Queen – „Innuendo” oraz Tool – „Lateralus”.

 

utwór/piosenka

 

Numero Uno – „Tora tora tora”. Miałam siedem miesięcy i to był mój pierwszy przebłysk świadomości. Usłyszałam w radiu tę piosenkę i moim pierwszym odruchem było przyłączyć się i śpiewać – wyobraźcie sobie zdziwienie mojej mamy, gdy usłyszała jak siedmiomiesięczny bobas, siedząc w łóżeczku, zaczął śpiewać „tola tola tola” :D

 

do góry
Sklep jest w trybie podglądu
Pokaż pełną wersję strony
Sklep internetowy Shoper.pl